Strona główna Podróże z plecakiem Podróż z Coron do El Nido z TAO Expeditions

Podróż z Coron do El Nido z TAO Expeditions

przez Marcin T

Skromna chatka bambusowa na bezludnej wyspie, plaża z białym piaskiem i morze o kolorze turkusowym? Czy może zachód słońca nad górzystymi wyspami i napoczęta butelka rumu? Czy może być jeszcze lepiej? Może, bo przez pięć dni codziennie mieliśmy inną scenerię, mieszkaliśmy na innej wyspie, a każdy kolejny nocleg był jeszcze cudowniejszy od poprzedniego. To wszystko zapewniło nam TAO podczas pięciodniowej podróży z Coron do El Nido na Filipinach.

Dlaczego warto podróż między Coron i El Nido odbyć w 5 dni

Wyprawa jest idealna jeśli denerwuje nas natłok turystów…

To była nasza druga wyprawa z TAO po 4 latach przerwy. Musieliśmy powtórzyć to doświadczenie. Nigdzie do tej pory nie mieliśmy okazji spać w takich miejscach, odwiedzać praktycznie dziewicze rejony Azji i jeść tak dobrze przyrządzonych, świeżych owoców morza. Szczególnie, że w przeciwieństwie do innych państw Azji, Filipiny nie grzeszą wyborną kuchnią. Podobnie jak wtedy i tym razem przez pięć dni eksplorowaliśmy plaże, wyspy i zatoki pomiędzy Coron, a El Nido na wyspie Palawan. Każde z miejsc, które odwiedziliśmy było albo bezludne, albo zamieszkałe jedynie przez garstkę lokalnych mieszkańców. Pomimo wypatrywania aż po horyzont, ciężko było dostrzec łódki przepełnione turystami z Chin i Korei, które tak licznie oblegają okolice Coron i El Nido. Po drodze ciężko też o jakikolwiek resort, hałas dobiegający z tuk-tuków, czy… sygnał sieci komórkowej. Tylko my, czyli 24 osobowa wyprawa, 9 osobowa załoga naszego statku Ada Boat i nasz pies morski – Rosa.

Jedna z odwiedzonych wysp – nie było tu żadnych innych łódek

…lub na 5 dni chcemy odciąć się od świata zewnętrznego

Przez 5 dni i 4 noce mamy możliwość zapoznania się z lokalną kulturą i społecznością. Można bliżej poznać załogę i współpasażerów z różnych krajów i kontynentów. Codziennie śpimy w innej bambusowej chatce na innej wyspie. Zresztą określenie noclegu “chatką” jest mocno nad wyrost. Jest to po prostu dach nad głową, materac, moskitiera, prześcieradło i poduszka. Warunki może spartańskie, ale czy trzeba czegoś więcej? Zasnąć w takim miejscu, przy samej plaży, przy usypiających dźwiękach fal jest doznaniem niebagatelnym. Obudzić się, gdy pierwsze promienie wchodzącego słońca nieśmiało zaczynają oświetlać plażę tylko podnosi to wrażenie. A to wszystko daleko od wszelkiej cywilizacji. Podczas tej podróży nie doświadczymy wygód życia codziennego. Na wyspach nie ma bieżącej wody, więc nie ma co liczyć na prysznic. Jedyne co dostajemy to zbiornik nie zawsze słodkiej wody i kubełek do polewania się. Zgodnie stwierdziliśmy, że biorąc pod uwagę ciśnienie wody w filipińskich prysznicach, zdecydowanie wolimy wykąpać się w ten sposób.

Jeden z naszych noclegów

Czy to nie lepsze niż czterogodzinna podróż promem z Coron do El Nido?

Ostatni nocleg i kolacja przy pochodniach na Cadlao Island

Ekspedycja z TAO to nie tylko podróż między Coron i El Nido

Czym właściwie jest TAO?

Płynąc z Tao nie odwiedzimy tych samych popularnych miejsc, które w swoich ofertach mają biura podróży i hostele w El Nido i Coron. Oprócz możliwości eksplorowania miejsc niedostępnych dla innych osób dostajemy też możliwość poznania lokalnej społeczności. Tao Expeditions nie jest bowiem zwykłą firmą zajmującą się tzw. island hopping, których pełno w dwóch wyżej wymienionych miejscowościach. Celem organizacji Tao, w której pracuje blisko 300 osób, jest dbanie o region pomiędzy Coron i El Nido. Od 13 lat dzieje się to zarówno pod względem ekologicznym, jak i przede wszystkim społecznym. Pieniądze, które Tao zarabia na organizowaniu wypraw, w dużej części przeznacza na dofinansowanie tego biednego obszaru. Ich zaangażowanie jest na tyle duże, że lokalni mieszkańcy są w większym stopniu beneficjentem z tytułu środków inwestowanych przez Tao, niż przez filipiński rząd. W 2013 roku Filipiny nawiedził tajfun Yolanda zabjając 8 tysięcy i pozbawiając dachu nad głową 11 milionów osób. Gdy żywioł już ustąpił, to właśnie statki Tao jako pierwsze dowoziły na wyspy ryż, wodę i materiały niezbędne do odbudowy domów, na długo zanim dotarła tam rządowa pomoc.

Ollie, przewodnik z rejsu w 2015 roku z naszą kolacją

TAO po filipińsku znaczy „ludzie”

Do tego momentu Tao otworzyło i prowadzi 7 szkół. Uczy w nich nie tylko przedmiotów szkolnych, ale też języka angielskiego i zamiłowania do swojego regionu. Zarówno na tym, jak i na poprzednim rejsie poznaliśmy chłopaków mówiących o sobie, że zostali wychowani przez Tao. Załoga sama nazywa siebie Tao Lost Boys lub Girls. Organizacja inwestuje też w młodzież i dorosłych mieszkańców. Dla kobiet organizuje kursy masażu i szycia. O skuteczności jednego i drugiego możemy przekonać się sami. Podczas jednego z noclegów mamy możliwość oddania się przyjemności masażu wykonywanego przez mieszkanki wyspy. Z kolei pościel pod którą śpimy została wcześniej uszyta przez te same kobiety. Zaskoczeniem może być jedynie to, że została uszyta nie z bawełny, ale z worków po ryżu. Mężczyźni są z kolei edukowani w kierunku miej inwazyjnych technik łowienia, uprawy roli, hodowli zwierząt. Rozwój trzech ostatnich jest szczególnie istotny ze względu na zmniejszającą się populację fauny morskiej. Przemysłowe rybołówstwo i wykorzystywanie dynamitu przez rybaków doprowadziło niestety do spadku liczby ryb w morzu. Niestety w wielu miejscach widzimy to sami – mimo dna morza bogatego w koral, w wielu miejscach ryb jest mało.

Każdego wieczoru Vince umilał nam czas grając na gitarze

TAO Farm – centrum zarządzania

Centrum edukacyjnym i rozwojowym jest Tao Farm położone na północ od El Nido. Jest to miejsce będące zarówno jednym z obozów dla ekspedycji, ale też miejscem gdzie lokalna młodzież szkoli się z języka angielskiego i umiejętności interpersonalnych zanim sama będzie mogła uczestniczyć w rejsie jako załoga. Stąd Tao prowadzi wszystkie swoje operacje wspierające lokalną społeczność. Tutaj też bada się, które owoce i warzywa są najprostsze w uprawie w lokalnych warunkach. Co dla nas może być oczywiste, tutaj jest problemem. W miejscu, gdzie uprawia się co najwyżej ryż, a pora sucha trwa 6-7 miesięcy, w czasie którym dostęp do słodkiej wody jest mocno ograniczony, a rąk do pracy mało, ważne jest by rośliny rosły szybko i obficie.

Czym dla nas była wyprawa z TAO?

Dla nas ekspedycja z Tao to przede wszystkim odcięcie się na 5 dni od świata zewnętrznego. Podróżując przez wciąż dziewicze rejony na północ Palawanu mamy możliwość pełnego zrelaksowania się. W ciągu dnia odwiedzamy po 2-3 lokalizacje. Każda z nich to albo pusta plaża, albo zatoczka z idealnym miejscem do snorkelingu pełnym rafy koralowej. Przy niektórych z miejsc znajdują się z kolei wioski liczące po 10-15 rodzin, a w nich otwarci ludzie pozwalający podejrzeć swoje codzienne życie. Po drodze odwiedzamy kolejne wyspy, zatoki i miejsca w których możemy podejrzeć życie podwodne. Pomiędzy przystankami każdy mam możliwość relaksu na łodzi lub rozmowy z współpasażerami lub z załogą. Codziennie około godziny 17 przybijamy do kolejnego obozu, by zjeść kolację ze świeżych owoców morza, wypić drinka z rumu i soku ananasowego (tzw. Jungle Juice) przy zachodzie słońca i spać w bambusowych chatkach przy samej plaży.

Typowa chatka Tao – jedno z miejsc noclegowych

Cadlao Island – mała zatoczka będąca naszym ostatnim noclegiem podczas rejsu

Inne informacje

Co na pewno należy zabrać na rejs Tao?

Podstawa to nieprzemakalna torba, tzw. dry bag. Niezbędna ze względu na to, że torby z rzeczami potrzebnymi na nocleg są transportowane kajakiem na wyspę. Reszta bagażu zostaje na noc na łodzi.

Na wyspę najlepiej zabrać:

  • podstawowe środki higieniczne (mydło, szampon, szczoteczkę i pastę do zębow),
    ubrania do spania – ważna informacja dla osób, które nie mają zwyczaju spania w piżamie. Miejsca do spania zapewniają jedynie minimum prywatności, więc jeśli nie macie skłonności ekshibicjonistycznych weźcie szorty i koszulkę do spania 😉
  • ręcznik
  • klapki – nawet w późniejszych godzinach piasek potrafi być bardzo gorący
  • dobry repelent z DEET
  • długie spodnie i bluzkę z długim rękawem – dodatkowa ochrona przed komarami
  • rada dla kobiet z długimi włosami – przed wyprawą zakupcie odżywkę do włosów lub olejek kokosowy. Po dniu spędzonym na morzu, po snorkelingu i całodziennym wietrze włosy są szorstkie i trudne do rozczesania. Nałożeniu odżywki czy olejku na włosy pozwala rozczesać bardzo poplątane włosy

Tao i zwierzęta

Filipińczycy kochają psy, więc nie zdziwiło nas, że na każdym rejsie Tao jest jeden czworonożny członek załogi. Zawsze jest to pies rasy Jack Russel Terrier. Piszemy tą informację ze względu na osoby, które mają alergię na psy lub po prostu nie są ich wielbicielami. Dla nas obecność Boracaya (pierwszy rejs) i Rosy (drugi rejs) była atutem wyprawy. Psy Tao pomimo swoich małych rozmiarów są przyjazne, odważne, a ich sprawność fizyczna jest godna pozazdroszczenia. Dodatkowo dzięki nim mamy wspaniale wspomnienia.

Rosa miała zawsze znajdowała sobie zajęcie na pokładzie

Boracay, który tylko czekał aż pierwsza osoba wskoczy do wody i sam po chwili lądował tuż obok tej osoby. Intensywnie pływał wśród kilkunastu osób, a gdy się zmęczył wskakiwał na plecy najbliższej osoby i ze względu na swój nieodparty urok w ten sposób był transportowany na łódkę. No i nasza ukochana suczka Rosa z uroczą wadą zgryzu. Mieliśmy wrażenie, że to dusza nowofunlanda zamknięta w maleńkim ciałku Jacka Russela.

Czasem jednak trzeba było naładować baterie

Na każdej wyspie spotkamy również miejscowe psy. Nie martwcie się – są przyjazne, zadbane i czyste. Powitają Was zaraz po wejściu na ląd, a potem grzecznie będą czekały na podrapanie za uszkiem. Wzruszającym momentem było ponowne spotkanie po 4 latach Albinosa (tak go nazwaliśmy). Miał się dobrze, choć te kilka lat sprawiło, że stał się raczej spokojnym staruszkiem niż wesołym młodym psem skorym do wygłupów na plaży.

Dla osób bardziej wrażliwych lub wegetarian niezbyt przyjemnym doświadczeniem może być chociażby obserwowanie hodowli świń na wyspach (choć zdecydowanie mają bardzo dobre warunki, bo nie są zamknięte w zagrodach). Co więcej może zdarzyć się tak, że na łódkę wkroczą dodatkowi pasażerowie w postaci żywych kurczaków, którzy będą towarzyszyć przez cały dzień, by wieczorem stać się elementem kolacji.

Chyba się domyślacie co się stało z tymi kurczakami?

Wyprawa w liczbach

Kierunek: Coron→El Nido lub El Nido→Coron
Czas trwania: 5 dni/4 noce  (istnieje też opcja skrócona 3 dni/2 noce)
Koszt: 545 USD/osoby (655 USD w szczycie sezonu) za 5 dni/4 noce
Łódź: filipińska łódź typu bangka – 24 osoby + załoga
W cenie: 3-4 posiłki dziennie, zapas wody, drink na wieczór, maski do snorklingu, możliwość spania w niezapomnianym miejscu
Alkohol: dostępny podczas podróży – piwo 80 peso/puszkę, drinki 150 peso, rum 250 peso za butelkę 250ml, softy – 50-60 peso/puszkę. Na pokład można wziąć własny alkohol.
Strona: TAO Philippines

Brak silnych źródeł światła w okolicy kilkuset kilometrów pozwalał cieszyć się niesamowitym nocnym niebem

Poniżej trasa jaką przebyliśmy na rejsie z Coron do El Nido (niestety nie zawsze zapisywała się lokalizacja w telefonie):

I jeszcze kilka zdjęć:

0 komentarz
3

You may also like

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o