Strona główna Podróże z plecakiem Pałac sułtana Brunei, czyli jak spotkaliśmy się z sułtanem

Pałac sułtana Brunei, czyli jak spotkaliśmy się z sułtanem

przez Monika

Sułtanat Brunei to małe państwo na Borneo w 75% pokryte przez lasy równikowe i zamieszkałe przez około 400 tys. mieszkańców. Nie jest pierwszym, drugim, a nawet trzecim celem podróżujących po Borneo. My trafiliśmy tu spontanicznie ze względu na jedyne trzy dni w roku, kiedy można odwiedzić pałac sułtana Brunei, a nawet przywitać się z samym sułtanem! Ta wizyta, jak i praktycznie cały dzień spędzony w pałacu i ogrodach pałacowych pozostanie w naszej pamięci na długo. Tym bardziej, że przy okazji wizyty, udzieliliśmy wywiadu państwowej telewizji! 

Kontrowersje w około Brunei

Będący niegdyś kolonią brytyjską, od 1984 roku Sułtanat Brunei jest niepodległym państwem. Kraj ze względu na duże złoża ropy naftowej należy do bogatych, jednak nie widać tu przepychu. Nie ma tu wysokich wieżowców, życie toczy się bardzo powoli, a na ulicach panuje ruch jak w Warszawie w wakacyjny weekend. Mieszkańcy Brunei są bardzo przyjaźni i pomocni, wszędzie da się odczuć powszechne zadowolenie. To chyba jedna z przyjaźniejszych nacji, którą do tej pory mieliśmy styczność. Od 1968 roku krajem rządzi sułtan Hassanal Bolkiah, jeden z najbogatszych ludzi na świecie. U nas znany jest głównie z wystawnego życia, skandali, o czym zresztą przeczytać można np. tutaj. W Brunei obowiązuje prawo szariatu wprowadzane systematycznie przez sułtana. Część z przestępstw karana jest nawet karą śmierci, ale ta nie jest wykonywana od lat ’50, a od lat ’70 jej wykonywanie jest oficjalnie zawieszone i zgodnie z wypowiedzią sułtana dalej takie pozostanie.

Pamiątkowa kartka z wizyty w pałacu ze zdjęciem sułtana.

Nie da się jednak ukryć, że jest to kraj muzułmański. Panuje tu pełna prohibicja, zakaz sprzedaży papierosów, a nawet zakaz publicznego spożywania posiłków przez kogokolwiek (w tym turystów) w trakcie ramadanu. Mimo to, sułtan i wprowadzane przez niego prawa cieszą się dużym społecznym poparciem, a ludzie tu żyjący są zwyczajnie szczęśliwi, co odczuć można na każdym kroku. Na co z pewnością wpływ ma na to dobra służba zdrowia, zwolnienie z podatków i tanie paliwo. Tak czy inaczej, ludziom w kraju żyje się dobrze, a to jest najważniejsze. Dla nas ważne jest to, że jako turyści spotykaliśmy się z bardzo pozytywnym przyjęciem, wieloma uśmiechami, a w kraju czuliśmy się w 100% bezpiecznie nawet po zmroku i mimo panujących tutaj kontrowersyjnych praw. Jak to powiedział nasz gospodarz – skoro nie planujemy kraść, to nie musimy się niczego obawiać.

Jak doszło do tego, że postanowiliśmy się spotkać z sułtanem Brunei?

W Brunei pojawiliśmy się na początku czerwca dość spontanicznie. Akurat byliśmy w Sandakan w Malezji, kiedy dowiedzieliśmy się, że kończy się Ramadan, a po nim rozpoczyna się trzydniowe święto Hari Raya. W trakcie tego święta większość parków narodowych, hosteli i atrakcji jest po prostu zamknięta. Słowem – zwyczajnie nie ma co robić. Nas do Brunei ściągnęła możliwość odwiedzenia pałacu sułtana Brunei – jednej z większych atrakcji Brunei. Pałac składa się z 1788 pokoi, 257 łazienek, sali bankietowej na 5000 osób i meczetu na 1500 osób. Do pałacu przynależy też stajnia z 200 klimatyzowanymi boksami i 5 basenów. Jest on licznie przyozdobiony litym złotem – od złotych klamek po wielkie łuki i kopułę zwieńczającą największą z sal.

Kopuła pałacu z litego złota

Pałac sułtana Brunei na co dzień jest niedostępny dla zwiedzających. Jedynie w trakcie trzech dni Hari Raya istnieje możliwość wejścia do środka. Co więcej, w środku odbywa się wtedy wielka uczta w której może uczestniczyć każdy odwiedzający. A żeby tradycji Hari Raya stało się zadość w pałacu osobiście wita nas sułtan (mężczyzn) i królowa (kobiety). Możliwość uściśnięcia ręki władcy państwa, do tego którego majątek oceniany jest na 20 miliardów dolarów to nie jest coś co zdarza się zbyt często. Co roku przez te 3 dni w kolejce codziennie ustawia się około 35 tysięcy osób dziennie i ze względu na ograniczony czas odwiedzin nie wszyscy mogą spotkać się z sułtanem i królową. 

Podczas Hari Raya pałac odwiedza dziennie 35 tysięcy osób.

O czym pamiętać odwiedzając pałac sułtana Brunei?

 Z informacji, które udało nam się uzyskać wcześniej z blogów i od poznanych osób, pałac otwarty jest w godzinach od 8 do 17. W tych godzinach można wejść i zjeść posiłek w pierwszej, największej sali – sali bankietowej, która może pomieścić 5 tysięcy osób. Aby dostać się do sułtana trzeba ustawić się w długiej kolejce i czekać na swoją kolej. Co ważne dla kobiet i mężczyzn obowiązują osobne kolejki, gdyż mężczyźni spotykają się z męską częścią rodziny królewskiej, a kobiety z damską. Rodzina królewska przyjmuje gości w dwóch turach: od 9 do około 11-12 i od 14 do 16. Jeżeli nie uda się dostać w pierwszej turze, trzeba albo dalej czekać w kolejce, albo wrócić później. Można też wyjść z budynku, ponownie wejść i zjeść kolejny posiłek.

Aby spotkać się z rodziną królewską, trzeba być dobrze ubranym – w zasadzie tak jak przy odwiedzaniu świątyń. Odpadają krótkie spodenki lub spodnie z dziurami. My stwierdziliśmy, że nie czulibyśmy się znów komfortowo w ubraniach backpacerskich, więc dzień wcześniej udaliśmy się na małe zakupy. Marcin kupił koszulę, spodnie i mokasyny z gustownym wzorem a la plama ketchupu. Ja natomiast kupiłam spódnicę i bluzkę. Całość kosztowała nas 56 dolarów Brunei, czyli około 160zł. Wszystko odesłaliśmy kilka dni później w paczce do Polski. Czy aż takie zakupy były potrzebne? Jest to dyskusyjne, gdyż widzieliśmy ludzi w zwykłych t-shirtach i sandałach. Doszliśmy jednak do wniosku, że skoro najprawdopodobniej będziemy jedynymi osobami reprezentującymi Polskę (jeśli nie całą Europę), warto ubrać się lepiej.

Jak wyglądała nasza wizyta w pałacu sułtana Brunei?

Podejście pierwsze z wywiadem telewizyjnym

Z naszego miejsca noclegu podjechaliśmy Dartem (lokalny odpowiednik Graba) pod bramy pałacu. Następnie wsiedliśmy do busa, który podwiózł nas pod samo wejście. Ustawiliśmy się w kolejce do wejścia, by następnie wejść do części, w której serwowane były posiłki. Co istotne były oddzielne kolejki dla mężczyzn i kobiet. Na kilku stoiskach obsługa nakładała tradycyjne brunejskie potrawy: nasi minyak kurma, rendang daging (gulasz wołowy), udang tumis kunyit (krewetki z kurkumą), bebola daging “relish” (klopsiki), pieczona jagnięcina, prażynki krewetkowe i duszona papryka. Wszystko świeże i cudownie pachnące. Po odebraniu poczęstunku usiedliśmy przy jednym ze stołów na ogromnej sali i zaczęliśmy spożywać dość obfite śniadanie (była 9 rano).

W trakcie jedzenia posiłku zauważyłam ekipę reporterów, którzy przeprowadzali wywiady z gośćmi odwiedzających pałac. Po napotkaniu mojego wzroku operator kamery z uśmiechem powiedział “You are next”. Biorąc pod uwagę, że tego dnia nie czułam się najlepiej (byłam na antybiotyku, miałam gorączkę i byłam bardzo blada) to nie było moim marzeniem występować w telewizji państwowej. Po chwili zastanowienia stwierdziliśmy jednak, że to kolejna przygoda i razem udzieliliśmy wywiadu. Pytania były dość oczywiste – skąd jesteśmy, jak nam się podoba pałac sułtana Brunei, czego oczekujemy po wizycie u sułtana. Screena z naszego wystąpienia możecie zobaczyć niżej.

Po zjedzeniu posiłku ustawiliśmy się w kolejce oczekujących na spotkanie z sułtanem i królową. Każde z nas czekało w innym miejscu, gdyż jedna część sali była przeznaczona dla kobiet, druga dla mężczyzn. Obsługa raz na jakiś czas zabierała kilka rzędów oczekujących do kolejnej sali. Do tej pory nie wiemy w jaki sposób obsługa wybierała ludzi, którzy mogli pójść dalej. W każdym razie po dwóch godzinach oczekiwania ogłoszono 2 godzinną przerwę, więc niestety nie załapaliśmy się na przejście do kolejnego etapu i ze względu na bardzo niską temperaturę w sali zdecydowaliśmy, że spróbujemy ponownie za 2 godziny.

Kolejka oczekujących w pierwszej sali. Zdjęcie zrobione mniej więcej w połowie sali.

Podejście drugie zakończone sukcesem

Podczas drugiego, popołudniowego podejścia postanowiliśmy zmienić naszą strategię. W pałacu znaleźliśmy się przed godziną 14, ale tym razem pominęliśmy kolejkę z jedzeniem. Zdecydował rozsądek – w końcu nie przyjechaliśmy tu jeść, jakkolwiek dobre byłoby to jedzenie. Od razu ustawimy się w kolejce do rodziny królewskiej. Decyzja była o tyle dobra, gdyż na oko nie było żadnej kolejki. W porównaniu do porannej wizyty, gdzie na sali w kolejce siedziało około 1 – 2 tysiące osób, była to zdecydowana poprawa. Od razu zostaliśmy zaproszeni do przejścia długim korytarzem, który skończył się… kolejną salą zwieńczoną wielkimi złotymi łukami, na której siedziało kilkaset osób.

Druga sala oczekiwania. Tutaj ludzi było już mniej, ale też pora późniejsza.

Kobieca kolejka tuż przed salą w której przyjmowała królowa. Photo: Isabel Albiston / Lonely Planet

Z tej sali co chwila kolejne rzędy osób były wyprowadzane do zewnętrznych pomieszczeń pałacu i ustawiane w długiej kolejce. Kolejne 20 minut oczekiwania, w czasie których kolejka przechodziła przez schody i wzdłuż fontann zostały wykorzystane na kontrolę ubioru. Tutaj obowiązywał już stanowczy zakaz robienia zdjęć. W końcu, na końcu kolejki czekała rodzina królewska. W jednej sali – sułtan, jego brat, synowie i dalsza rodzina, w innej sali – królowa, siostry, córki. Przywitanie się, z królową lub sułtanem i dalszymi członkami rodziny królewskiej to ułamek sekundy. Nie ma czasu na gesty, czy rozmowy – w końcu za naszymi plecami czekają setki innych chętnych. Można jednak spróbować na kilka sekund wstrzymać kolejkę i tak jak zrobił to Marcin – ukłonić się, zwrócić się oficjalnym zwrotem do sułtana i dopiero wtedy uścisnąć dłoń. Przy odrobinie szczęścia na twarzy sułtana zagości uśmiech – w końcu to zawsze jakaś odmiana w monotonnym podawaniu dłoni.

Sułtan Brunei wraz z męską częścią rodziny wita gości. Photo: BruDirect.com

Informacje praktyczne

Kiedy jechać?

Pałac sułtana Brunei otwarty jest dla gości przez 3 dni w roku. Pierwszy dzień otwartych bram przypada zawsze w drugi dzień Hari Raya. Samo święto jest ruchome, a dokładny dzień rozpoczęcia jest uzależniony od tego, czy uda się dostrzec księżyc na niebie w ostatni dzień Ramadanu. Co to oznacza? W 2019 roku Hari Raya w Brunei miało się zacząć 5 czerwca. W związku z tym, że nie dostrzeżono księżyca ze względu na zachmurzenie, ostatecznie zaczęło się 6 czerwca, a pałac był dostępny dla gości od 7 do 9 czerwca. Daty Hari Raya w kolejnych latach można sprawdzić tutaj.

Gdzie jest pałac sułtana Brunei?

Pałac można bardzo prosto zlokalizować na mapie jako Istana Nurul Iman. Niżej widzicie jego lokalizację na mapie:

Jak się ubrać?

Obowiązują stroje zakrywające nogi i ramiona – analogicznie jak chcielibyście pójść do świątyni.

Jak się dostać?

Na miejsce można dojechać darmowym autobusem z centrum miasta lub lokalnym odpowiednikiem Ubera – Dartem. Warto wybrać to drugie rozwiązanie. W 2019 roku w czasie Hari Raya obowiązywał 150% cash backu (maksymalnie 8 dolarów Brunei). Nie dość więc, że przejazd może być darmowy, to jeszcze dostaniemy środki na następne przejazdy.

Jak zwracać się do rodziny królewskiej?

Trzeba pamiętać, że wszystkich obowiązuje ta sama etykieta przy zwracaniu się do rodziny królewskiej. Do sułtana i królowej zwracamy się poprzez tytuł “Your Majesty”, nastomiast do pozostałych członków rodziny królewskiej – “Your Royal Highness”.

0 komentarz
3

You may also like

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o