Strona główna Podróże kulinarne Kuchnia filipińska jednak może być smaczna.

Kuchnia filipińska jednak może być smaczna.

przez Monika

Kuchnia filipińska nie zawsze zachwyca i czasami ciężko zjeść coś dobrego. Nam jednak udało się znaleźć jej lepszą stronę  podczas rejsu z Tao, który był wspaniałym doświadczeniem również dla podniebienia. Pięć dni rejsu po przepięknym oceanie, nocując na bezludnych wyspach i jedząc świeże, przepyszne jedzenie przygotowane przez cudowną filipińską załogę, wśród ludzi z różnych zakątków świata. Brzmi pięknie? I tak było. To są wspomnienia, które zostają na zawsze w pamięci. We wcześniejszych wpisach tu i tu mogliście przeczytać o informacjach praktycznych i życiu na Filipinach. Poniżej opisuję niesamowite kulinarne doznania, których doświadczyliśmy podczas obu rejsów.

Jak wygląda jadłospis na Tao?

Na statku jest zawsze kucharz i jego pomocnik. Jeśli jednak chcesz to kuchnia na łódce jest zawsze otwarta i również możesz stać się asystentem kulinarnym. Ogromnym plusem naszego jadłospisu było to, że praktycznie nie było tam wieprzowiny, wołowiny czy drobiu. Codziennie otrzymywaliśmy 3 główne posiłki i 2 przekąski. Na 25 zaserwowanych posiłków tylko w 2 znajdowała się wieprzowina lub drób.

Wegetarianie lub weganie zawsze mają możliwość zjedzenia pełnowartościowego posiłki. Piszemy o tym, bo czasami okazuje się, że opcja wegetariańska to ryż i trochę ogórka i cebuli. Na Tao wszyscy jemy wspólnie, posiłki są takie same dla wszystkich. Wegetarianie po prostu wybierają dania bezmięsne, czyli np. curry z soczewicy, potrawki pełne kolorowych warzyw z dodatkiem mleka kokosowego, sałatki ze świeżych warzyw, omlety z bakłażanem, owsianki na mleku kokosowym, placuszki z kwiata bananowca. Zawsze dostępny jest termos z kawą i herbatą imbirową oraz mleko kokosowe.

Z wody prosto na talerz i… do brzucha.

Ogromną część naszej diety podczas rejsu stanowiły owoce morza. Ogromne, kolorowe ryby, krewetki, kalmary, ośmiornica. Najbardziej powraca do mnie wspomnienie z jedzenia sashimi z tuńczyka. Jeden z członków załogi złowił 2 ryby. Od razu oprawił je, oczyścił, po czym zaczął kroić mięso na bardzo cienkie plasterki. Ułożył na talerzu, na środku położył miseczkę z sosem sojowym i sokiem z calamansi. Jedliście kiedyś sashimi z ryby złowionej 10 minut temu? Niesamowite doświadczenie. I tak wiemy co niektórzy myślą: fuj, nieprzebadana ryby, pasożyty itd. Od razu uspokajam, że akurat to sashimi jedliśmy w 2015 roku i żyjemy i jesteśmy zdrowi. Czasami po prostu wyznajemy zasadę: no risk, no fun.

Ale może, żeby zapanował porządek w tej kulinarnej części opiszemy krótko jak wyglądały poszczególne posiłki.

Wspaniały początek dnia w raju – czyli śniadania na rajskich wyspach.

Budzisz się na plaży, w swoim domku (no powiedzmy, bo nie ma ścian, tylko dach), otwierasz oczy, patrzysz na ocean. Już jest dobrze, a za chwilę zjesz pyszne śniadanie na rajskiej wyspie. Śniadanie, które zawsze jest pyszne i pięknie podane.

Naszym ulubionym daniem śniadaniowym były kanapki z chleba pełnoziarnistego z placuszkiem z kwiatu bananowca, jajkiem sadzonym, warzywami i keczupem bananowym. Placki bardziej przypominały mini burgery. Szczerze mówiąc nie zorientowaliśmy się z czego zostały zrobione. Dopiero nasz przewodnik uświadomił nas, że są to placki z kwiatu bananowca. Przy okazji pokazał nam kwiat bananowca i jego środek wraz z częściami, z których powstaną banany.

Drugie miejsce zdobywa owsianka podana w młodym kokosie, przygotowana na bazie mleka kokosowego. Do tego prażone banany (na poprzednim rejsie wraz z ananasem) i świeże owoce. Kremowa konsystencja owsianki, słodycz prażonych owoców i kwaskowate mango. Porcja energii w przepysznym wydaniu podana w wyjątkowej oprawie.

Inne pyszne dania śniadaniowe to między innymi omlet na bakłażanie przygotowywany na grillu, muffiny jajeczne ze świeżo wypieczonym bułeczkami (na Tao Farm) i omletem dyniowym pieczonym w piecu, chrupiące placki z batata.

Turbodoładowanie energii przed snorkelingiem – przekąski.

Ciasteczka ube – bardzo słodkie, ale pyszne. Wyjątkowy jest ich kolor – są odblaskowo fioletowe. Ich nietypowa barwa jest całkowicie naturalna, wykonane są z fioletowego ziemniaka ube. Ube używany jest powszechnie w kuchni filipińskiej do produkcji lodów, ciast i deserów, w tym najsłynniejszego o nazwie halo-halo.

Ciasteczka ube

Frytki z banana – a dokładniej z plantana, czyli warzywnego banana. Gdy podali nam je na stół trochę się zdziwiliśmy, że dali nam zwykłe, pospolite frytki, bo każdy inny posiłek był raczej wyjątkowy i filipiński. Frytki w kuchni filipińskiej nie pojawiają się praktycznie wcale, dlatego też nasze zaskoczenie było naprawdę duże.

Jemy frytki z keczupem i nagle patrzę, że na niektórych widoczne są czarne kropki. Szef kuchni widząc naszą konsternację powiedział, że są to frytki z banana. Rozbawiony wyznał również, że keczup również jest z banana. Przysięgam, że nie było czuć innego smaku czy aromatu, zarówno w przypadku frytek jak i keczupu.

Kucharz wyjaśnił nam, że na Filipinach nie ma wystarczającej ilości pomidorów, by produkować ketchup. A czego jest bardzo dużo na Filipinach? Bananów! Dlatego produkują sos na bazie tych owoców dodając barwniki i aromaty.

Może i nie jest to najzdrowsze i naturalne, ale mimo wszystko bardzo pomysłowe i smaczne. Zapomniałam wspomnieć, że w trakcie konsumpcji frytek asystent kucharza przyniósł nam jeszcze słodkie mleko skondensowane informując, że te frytki można jeść również w wersji na słodko.

Sajgonki – czyli lumpiang shanghai. Cienkie naleśniki z papieru ryżowego wypełnionego warzywami, podane z sosem sojowym i sokiem z kalamansi.

Bomby kaloryczne – kalmary w panierce, krewetki w tempurze, banany w papierze ryżowym, bataty karmelizowane – przepyszne, więc znikały w kilka minut. Biorąc pod uwagę sporą aktywność (pływanie, snorkeling) te kalorie pochodzące głównie z tłuszczu i węglowodanów były szybkie spalane 😉

Bataty karmelizowane – bardzo słodka dawka energii przed lub po pływaniu.

Kalmary w chrupiącej panierce umilały nam oczekiwanie na obiad.

Owoce – mango, papaja, banany, arbuzy, ananasy – w nieograniczonej ilości

Arbuzy i urocze dekoracje wykonane z liści bananowca.

Zdrowo, kolorowo i pysznie – obiady i kolacje

Filipino power!

Czyli ryż – najważniejszy element kuchni filipińskiej, zawsze obecny podczas głównych posiłków, często nawet jako dodatek do dań, gdzie jest makaron (pancit canton) z warzywami. Załoga zapewniła nas, że to właśnie ryż jest źródłem niespożytej energii Filipińczyków. Dzięki niemu mogą cały dzień wykonywać ciężkie fizyczne prace, a na wieczór mieć jeszcze mnóstwo energii do śpiewania, niekoniecznie tylko w barach z karaoke. W niektórych knajpach przydrożnych można zobaczyć nawet wielki napis: „no limited rice”.

Owoce morza.

Ryby, kalmary, krewetki, małże. Czyli to wszystko co ja i Marcin tak uwielbiamy. Smażone były podawane tylko jako przekąska, na obiad i kolacje były grillowane, gotowane na parze. Podawane z ryżem, który polewaliśmy sosem sojowym. Co ważne wszystkie sosy podawane do potraw nie zawierały konserwantów i glutaminianu sodu.

Drób, wieprzowina.

Ku naszej radości pojawiły się tylko 1 raz na każdym rejsie. W kuchni filipińskiej nie ma zwyczaju filetowania drobiu, jest on siekany na drobne kawałki, więc w daniach możemy znaleźć drobne kawałki kości i chrząstek. Kurczaki na Filipinach rosną naturalnie, bez wspomagaczy i sterydów, dodatkowo są bardzo wysokie i po prostu chude. Oczywiście mam na myśli te podawane w małych knajpkach.

Podczas rejsu Tao załoga zakupiła w małej wiosce żywe kury. Nawet opierzone wyglądały na bardzo szczupłe. Do tej pory uważam, że zupełnie bezsensowne było ich zabijanie, bo po oskubaniu okazało się, że praktycznie nie mają mięśni. Po ugotowaniu z kolei na kościach praktycznie nie było mięsa, a jeśli było to takie, które ciężko było zjeść i pogryźć. Filipińska załoga zajadała się tymi udkami (bo piersi praktycznie nie było), a uczestnicy rejsu nie bardzo wiedzieli co zrobić z tymi posiekanymi kośćmi. Przynajmniej reszta potrawki (bataty, dynia, cebula, fasolka wężowa) w imbirowym sosie była przepyszna. Tylko nadal szkoda tych kurek. Wieprzowina (polędwiczki) akurat była podana w przepysznej formie. Jedliśmy ją na Tao Farm.

Wieprzowina serwowana na farmie Tao.

Dania wegetariańskie.

Curry z batatami, dynią, okrą, soczewicą, zieloną fasolką i innymi warzywami – jeśli ktoś nie jada owoców morza, to miał przepyszne alternatywy, które były pełnowartościowymi i sycącymi posiłkami.

Jako dodatek do owoców morza serwowany były również makarony z warzywami: smażony pszenny (pancit canton), smażony ryżowy (pancit bihon) i sałatka z makaronem ryżowym z pomidorami i ogórkiem z przepysznym dressingiem z calamansi i sosu sojowego.

Tao czyli ludzie i… pyszne jedzenie.

Nie ukrywamy, że jednym z licznych plusów rejsu z Tao było przepyszne jedzenie i podejmując decyzję o ponownym rejsie zaczęliśmy wspominać dzieła kulinarne kucharza z 2015 roku. Biorąc pod uwagę, że kuchnia filipińska jest według nas jedną z najgorszych kuchni azjatyckich, 5 dni jedzenia przepysznych dań było dla nas ogromną przyjemnością i odskocznią od monotonnych, słodkich dań serwowanych na Filipinach.

Gdzie w Polsce kupić plantany i ketchup bananowy?

Jeśli chcecie sami zrobić frytki z banana, możecie kupić plantany w sklepach z produktami kuchni świata
Mieszkając w Warszawie korzystam z tych sklepów:


Ten artykuł jest jednym z artykułów o pięciodniowym rejsie z Coron do El Nido z Tao Expeditions. Inne wpisy o samym rejsie znajdują się tutaj:

0 komentarz
4

You may also like

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o