Strona główna Podróże z plecakiem Jak spakować się na kilka miesięcy w podróż po Azji? Odzież i kosmetyki – kobieta.

Jak spakować się na kilka miesięcy w podróż po Azji? Odzież i kosmetyki – kobieta.

przez Monika

Czy będąc kobietą da się spakować na kilka miesięcy w plecak podręczny? Gdy Marcin rzucił taki pomysł moją pierwszą myślą było: „niemożliwe”. Na nasze zazwyczaj 3-tygodniowe wyjazdy pakuję się w plecak o pojemności 60 litrów. Po propozycji Marcina zaczęłam rozmyślać co muszę wziąć i nadal wyglądało to kiepsko. Lubię mieć kilka sukienek, kilka par butów, swoje ulubione kosmetyki, dwa ręczniki itd. Zaczęłam więc myśleć o pozytywach bagażu podręcznego. W tym wpisie znajdziecie odpowiedź na pytanie jak spakować się w plecak podręczny w kilkumiesięczną podróż po Azji.

Ten artykuł dotyczy kobiecego plecaka. Jeżeli interesuje was wersja męska zapraszam tutaj

Dlaczego warto spakować się w bagaż podręczny?

Po pierwsze: bariera psychologiczna.

Plecak nadawany zawsze pakuję maksymalnie jak to jest możliwe. Zawsze. Widzę miejsce w plecaku – dokładam dodatkowe buty, duże opakowanie odżywki czy coś co później okazuje się zbędne. Biorę bardziej elegancką sukienkę, bo może pójdziemy do lepszej restauracji. Dopiero na miejscu uświadamiam sobie jeden istotny fakt, o którym w momencie pakowania zapominam. Nie skoczymy do lepszej restauracji, bo w trakcie naszych wyjazdów tego nie robimy. Jemy street food, w lokalach oblężonych przez lokalnych mieszkańców lub owoce prosto z targu (tak, wiem, nieodpowiedzialne, ale nigdy nie zachorowaliśmy), bo po prostu Azja to dla nas tylko takie jedzenie. Ta myśl łapie mnie już pierwszego dnia naszych wyjazdów, zazwyczaj w momencie, gdy z tyłu mam założony plecak niewiele mniejszy niż ja sama, z przodu podręczny wyładowany innymi „ważnymi i niezbędnymi” rzeczami i noszę to wszystko w 35 stopniowym upale. Wtedy zawsze przychodzi chwila refleksji, że wiele z tych rzeczy nie jest mi potrzebnych.

Na dworcu w Kantonie (2017 rok) – widać, że waga plecaka była dużym obciążeniem.

Po drugie: opłaty za bagaż nadawany

Większość lotów, które zazwyczaj odbywamy w trakcie naszych podróży to loty budżetowe. Nie chodzi o to, by podróżować wygodnie, bo nie to jest celem wyjazdu. Chodzi o to, by jak najtaniej dostać się w miejsce docelowe. Nie inaczej jest na tym wyjeździe. Każdy lot, nawet tanią linią lotniczą to koszt. A każdy nadawany bagaż, to koszt dodatkowy, którego można uniknąć. Jeszcze nie wiemy ile lotów odbędziemy, ale podejrzewam, że będzie to również duża oszczędność. Przyjmując koszt nadania jednego bagażu na poziomie 150 zł i załóżmy 10 lotach, które odbędziemy (co jest raczej zaniżoną liczbą), 1500 zł oszczędności na osobę jest już znaczącą kwotą.

Po trzecie: Oszczędność czasu.

Nie musimy udawać się do taśmy po bagaż nadawany i czekać aż w końcu upragniony bagaż powoli zacznie sunąć w naszą stronę. Samolot ląduje, a wtedy wychodzimy my, może nie cali na biało, bo na taki wyjazd to mało praktyczne, ale tylko z bagażem podręcznym. Na luzie wchodzimy do terminala, zajmujemy miejsce w kolejce, dopełniamy formalności. Od razu możemy udawać się do miejsca docelowego, podczas gdy inni zmęczeni lotem podróżni z niecierpliwością i niepokojem czekają na bagaż nadawany.
A propos niepokoju:

Po czwarte: ryzyko zagubienia bagażu.

Niby wszystkie cenne rzeczy trzymalibyśmy w podręcznym, ale umówmy się, że zagubienie bagażu to duży problem. Podczas wyjazdu mimo wszystko często przemieszczamy się i do końca nie wiemy gdzie będziemy, tak więc nie ratowałoby nas to, że po jakimś czasie bagaż odnalazłby się, bo linie lotnicze nie miałyby go gdzie wysłać. Jest też opcja, że kupujemy niezbędne rzeczy i linia zwraca nam pieniądze. Tylko, że wtedy musimy biegać i kupować wszystko co niezbędne a na to szkoda nam czasu.

Po piąte: waga bagażu i wygoda.

Od wyjazdu minęło trochę czasu, ale już teraz jestem pewna, że zabranie tylko bagażu podręcznego było bardzo dobrą decyzją. Po pobycie na Sri Lance, gdzie autobus był głównym środkiem transportu, doceniłam to, że jedyny plecak który mam to ten na plecach i waży on tylko około 9 kg. Gdybym miała duży plecak na plecach,  mały plecak z przodu i dodatkowo jakąś saszetkę z dokumentami, to byłoby mi bardzo ciężko szybko ogarnąć wejście w biegu do ruszającego autobusu, przepychać się wśród ścisku i siedzieć na miejscu, gdzie ja będąc niską osobą ledwo się mieszczę. Dodatkowo mając tylko 40-litrowy plecak i saszetkę biodrową mam zdecydowanie mniej rzeczy do upilnowania. Dzięki temu nawet w tłumie mam poczucie kontroli chociażby nad saszetką i jej cenną zawartością. W moim przypadku im większy i cięższy bagaż, tym większe rozkojarzenie i trudność w ogarnięciu czy ktoś np. nie rozpina mi kieszonki w plecaku.

Co zabrałam w podróż po Azji?

Ubrania, kosmetyki i akcesoria zabrane w podróż na 9 miesięcy.

Podzieliłam się z Wami moimi przemyśleniami, więc pora na konkrety. Poniżej opiszę co, jak i dlaczego.

Odzież

  1. Legginsy – 1 para. Dość uniwersalny element garderoby. Udało mi się kupić świetne legginsy dwustronne, tak więc jak zmieniając je na drugą kolorową stronę mam wrażenie, że mam coś nowego na sobie. Pasują zarówno na podróż samolotem, do dłuższej koszuli (gdybym zachciała się ubrać elegancko), do ćwiczeń czy podczas jazdy niezbyt czystymi środkami komunikacji takimi jak pociąg (nie znoszę kiedy wycieram gołymi udami niezbyt czyste siedzenia).
  2. Spodnie trekkingowe – na wyprawy w góry. Z materiału szybkoschnącego i przewiewnego, więc idealne, gdy zagapię się z praniem, a muszę założyć długie spodnie. Udało mu się kupić spodnie, w których nie wyglądam jak typowy turysta, który dopiero co zszedł z gór. Zwykłe, czarne, o dość dopasowanym kroju. Na razie sprawdzają się bardzo dobrze.
  3. Krótkie spodenki – 1 para, z materiału szybkoschnącego. Wzięłam 1 parę z myślą, że po drodze kupię dodatkowe pary. Na razie wystarcza mi jedna.
  4. Bluzka z długim rękawem termoaktywna – do trekkingu, treningu czy po prostu na chłodniejszą pogodę. Przydaje się również podczas podróży klimatyzowanymi środkami transportu.
  5. Bluzka z długim rękawem bawełniana – zwykła, biała, dopasowana bluzka. Do spania np. pod namiotem lub jako wygodna bluzka na dłuższe podróże nocne lub w klimatyzowanych środkach transportu.
  6. Bluza z kapturem – z cienką polarową warstwą, na chłodniejsze wieczory lub jako przykrycie/poduszka w czasie podróży.
  7. Bluzki z krótkim rękawem lub na ramiączkach – 6 sztuk – z materiału technicznego lub mikrofibry. 3 sztuki na ramiączkach, 3 sztuki z zakrytymi ramionami.
  8. Bielizna – 3 zwykłe biustonosze. Myślę, że spokojnie wystarczy 1 klasyczny biustonosz. Ja wzięłam 3 ze względu na to, że mam nietypowy rozmiar (jestem szczupła i mam duży biust), tak więc wiedziałam, że w Azji będzie ciężko znaleźć odpowiedni biustonosz. Zakładam, że raczej do końca wyjazdu nie będę kupować stanika. Wzięłam też 1 stanik sportowy. Założyłam, że jak się zniszczy to będę szukać po prostu dopasowanego topu sportowego, który dość łatwo będzie znaleźć. Poza tym wzięłam 8 par figi stringów z oddychającego, szybkoschnącego materiału. Już wiem, że niepotrzebnie spakowałam aż 4 pary skarpet. Większość czasu nosimy sandały, do których oczywiście nie zakładamy skarpet.
  9. Japonki – na plażę, pod prysznic.
  10. Sandały trekkingowe – na co dzień i na łatwiejsze trasy trekkingowe.
  11. Buty trailowe – w góry. Nie ukrywam, że tu znaczenie miała waga butów. Nie udało mi się znaleźć typowych butów trekkingowych, które byłyby lekkie. W związku z tym zdecydowałam się na buty trailowe, których waga była bardzo nieduża (280 g). Na razie sprawdzają się bardzo dobrze.
  12. Buty sportowe – miałam sprawdzoną parę przewiewnych i lekkich. Zdecydowałam się właśnie je wziąć na wyjazd. Idealne na podróż (nie grzeje się w nich stopa) i do aktywności typu bieganie/chodzenie. Na razie zaczynam mieć wątpliwości czy rzeczywiście są mi niezbędne.
  13. Koszulka i spodenki do spania.
  14. Czapka z daszkiem – z lekkiego, szybkoschnącego materiału, po zwinięciu zajmuje niewiele miejsca.
  15. Cienka czapka, polarowe rękawiczki, “komin”, ciepłe skarpety– na wypady w wysokie góry.
  16. Kostium kąpielowy.

Rzeczy na chłodniejszą pogodę.

Koszulki na ramiączkach i z krótkim rękawem, sukienka, krótkie spodenki.

Obuwie: japonki, sandały, sportowe i trailowe.

Bielizna, kostium. kąpielowy, ręcznik

Czapka, okulary, ponczo przeciwdeszczowe, saszetka biodrowa, kosmetyczka.

Kosmetyki i akcesoria.

  • Podkład, puder, tusz do rzęs, pędzel do pudru – założyłam, że będę malować się rzadko, ze względu na wysokie temperatury raczej na wieczór. Chciałam mieć swoje sprawdzone kosmetyki do makijażu, zakładam, że starczą mi do końca wyjazdu.
  • Lusterko – poza oczywistym zastosowaniem przydaje się do sprawdzania stanu aparatu ortodontycznego, np. gdy wygnie się ligaturka (mam metalowe).
  • Szczotka do włosów – gdybym miała mniej włosów, to zdecydowanie wzięłabym grzebień, który zajmuje mniej miejsca. Niestety przy moich lokach większość grzebieni łamie się po kilku użyciach (zapomniałam kupić drewnianego).
  • Obcinacz do paznokci – ze względu na to, że nożyczek nie można wnosić na pokład.
  • Higiena zębów i aparatu ortodontycznego – szczoteczka (w tym jedna turystyczna mała), wyciorki do zębów (moje ulubione z Tigera), zapas ligatur silikonowych (na wypadek gdyby rozplotła się metalowa), nić dentystyczna.
  • Golarka elektryczna – kupiłam jedną z najlżejszych. Jej niewątpliwy plusem jest to, że pozwala golić na sucho, trudno się nią zaciąć i można jej użyć wszędzie. Wybrałam taką o niskiej wadze, dobrych opinii. Dodatkowym kryterium było zasilanie bateryjne, ze względu na to, że w pokoju zazwyczaj są maksymalnie 2 gniazdka, a mamy dużo sprzętu do ładowania. Poza tym ładowarka zajmuje cenne miejsce w plecaku.
  • Okulary przeciwsłoneczne.
  • Ręcznik z mikrofibry – cienki, lekki i szybkoschnący.

Wszystkie inne kosmetyki kupuję na bieżąco lub używam tych, które dostępne są w miejscach noclegu. Zamiast odżywek do włosów używam lokalnych naturalnych kosmetyków (m.in. olejki do włosów i ciała ze Sri Lanki). Po miesiącu wyjazdu mam refleksję, że większość kosmetyków, którymi wypełniona była szafka w naszym mieszkaniu, nie jest mi tak naprawdę potrzebna.

Tak prezentuje się mój 40- litrowy plecak, który wzięłam w kilkumiesięczną podróż po Azji.

Z czego zrezygnowałam, czyli co nie jest potrzebne na wyjeździe.

  1. Moskitiera – wg moich doświadczeń w rejonach, gdzie występują komary moskitiera zawsze jest elementem wyposażenia pokoju. Do tej pory nie zdarzyło się nam, żeby jej nie było. Mimo, że moskitiera jest bardzo lekka, to zajmuje cenne miejsce w plecaku. Poza tym w plecaku wypchanym po brzegi bardzo łatwo uszkodzić jej delikatny materiał.
  2. Biżuteria – nie brałam żadnej, poza obrączką. Stwierdziłam, że jakakolwiek biżuteria, choćby tania, będzie niepotrzebnie prowokować ewentualnych złodziei. Nie chciałabym, żeby moje ucho czy szyja ucierpiały podczas próby zerwania kolczyków lub naszyjnika. Inna kwestia jest taka, że ja noszę biżuterię tylko do eleganckich stylizacji, więc na tym wyjeździe nie będę raczej miała potrzeby zakładania biżuterii.
    Tak swoją drogą to obrączki, które mamy na wyjazd nie są naszymi ślubnymi. Tuż przed wyjazdem stwierdziliśmy, że boimy się, że ktoś nam je ukradnie lub je zgubimy. Zdecydowaliśmy się na zakup zastępczych obrączek srebrnych w przystępnej cenie.
  3. Torebka – stwierdziłam, że wytrzymam i przeboleję fakt, że na osobiste rzeczy musi wystarczyć mi tylko saszetka biodrowa. Saszetka jest dużo wygodniejsza, pojemna i trudniej ją wyrwać niż torebkę. W niektórych krajach Azji potrafią wyrwać kobietom torebkę przejeżdżając obok skuterem. Informują o tym nawet znaki postawione w turystycznych miejscach,
  4. Koszulki ze 100% bawełny – długo schnie (najważniejszy powód) i łatwo się gniecie.
  5. Eleganckie sandały czy baleriny – wzięłam tylko 1 parę wygodnych, trekkingowych sandałów. Sandałki z dużą ilością cienkich paseczków i tak nie sprawdzają się w gorącym klimacie, szczególnie, gdy dużo się chodzi. Baleriny, nawet skórzane, również nie sprawdzają się w takich warunkach.

Jestem ciekawa Waszych wrażeń po przeczytaniu wpisu. W jaki bagaż udaje Wam się spakować na urlop? Co ze sobą zabieracie i ile ważą Wasze plecaki lub walizki?  Koniecznie dajcie znać w komentarzach.


Ten wpis jest częścią cyklu opisującego jak razem z Marcinem spakowaliśmy się w kilkumiesięczną podróż po Azji:

  1. Odzież i kosmetyki – kobieta (ten wpis);
  2. Odzież i kosmetyki – mężczyzna;
  3. Elektronika (wkrótce);
  4. Leki i kwestie zdrowotne (wkrótce);
6 komentarzy
1

You may also like

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MonikaKlaudiaKasiaIwona PietraszPrawdziwy Polak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Prawdziwy Polak
Gość
Prawdziwy Polak

Ale jak to nie zakładacie skarpet do sandałów? Nie jesteście prawdziwymi Polakami?!

Iwona Pietrasz
Użytkownik
Iwona Pietrasz

Super wpis. A myślałam, że to nie możliwe aby tak się spakować. A jednak się da 😎

Kasia
Gość
Kasia

Bardzo praktyczny wpis. Ja też zazwyczaj pakuje się w plecak podręczny, chyba że wybieram się do znajomych, dla których zaplanowałam prezenty, to wtedy biorę wiekszy bagaż. Ale dodatkowo zawsze mam małą torebkę. Może saszetka byłaby jednak wygodniejsza. Musze przetestowac 😉

Klaudia
Gość
Klaudia

Jakiej golarki elektrycznej używasz? 🙂